----- -
Jazda szlakiem miodu i wina /19.06.2011/



To był najdłuższy z dotychczasowych przemęckich rajdów rowerowych. 19 czerwca br. uczestnicy czternastej
już wyprawy rowerowej przejechali ponad 55 km. Trasa, jak głosiło hasło rajdu, prowadziła szlakiem miodu i wina.
Organizatorem rajdu, w którym udział wzięło ponad 120 osób był Gminny Ośrodek Kultury w Przemęcie.
- To był niezwykły rajd, gdyż podczas tej wyprawy byliśmy na dwóch krańcach gminy – najpierw z Przemętu
pojechaliśmy do Kaszczoru, a potem do Bucza i Kluczewa – mówi Maciej Ratajczak, dyrektor Gminnego Ośrodka
Kultury w Przemęcie. W Kaszczorze uczestnicy wyprawy odwiedzili pasiekę Pana Piotra Lehmanna, który ciekawie
opowiedział o hodowli pszczół i zwyczajach tych owadów. Nie mogło także zabraknąć słodkiego czyli miodowego
poczęstunku. A skosztować można było nie tylko miodu. Gościnę urządziły tu Panie z Koło Gospodyń Wiejskich
w Kaszczorze. Uczestnicy rajdu na pamiątkę otrzymali małe słoiczki miodu i woskowe aniołki. - Chętni mogli
także kupić miód, który jak wiadomo kupiony od pszczelarza jest zdecydowanie lepszy od tego ze sklepowej
półki - mówi M. Ratajczak. Z Kaszczoru rowerzyści przez Wieleń, Osłonin,Olejnicę, Radomierz i Starkowo dotarli
do Bucza. Na trasie, w Radomierzu, czekał na rowerzystów trębacz, który powitał peleton sygnałem
zagrzewającym do jazdy. W samym natomiast Buczu uczestnicy rajdu odwiedzili pasiekę Pana Jerzego Riedla,
który podzielił się z gośćmi wieloma ciekawostkami. Przystanek był okazją nie tylko aby dowiedzieć się czegoś
ciekawego o pszczelarstwie lub skosztować miodu prosto z woskowego plastra, ale także aby przeczekać
orzeźwiający deszcz. - Pogoda tego dnia była wymarzona na rajd – mówi m. Ratajczak – Nie było upału,
a słoneczne długie chwile mieszały się z ciepłym, przelotnym deszczem. Zresztą tradycji stało się zadość,
że rajdy rowerowe, w których numerze jest liczba „4” są urozmaicone deszczem – z uśmiechem dodaje
M. Ratajczak.
Kolejnym przystankiem było Siedlisko u Kowola w Kluczewie, gdzie uczestnicy rajdu posilili się swojskim jadłem –
przepyszny był szczególnie udziec wieprzowy - i zregenerowali siły. Pyszne, przyrządzone po staropolsku
potrawy można było popić podpiwkiem – napojem średniowiecznych wojów. Młodsi uczestnicy rajdu szczególnie
cieszyli się ze słodkiego poczęstunku czyli firmowych kluczewskich rogalików. Postój było też okazją
do rozegrania meczu siatkarskiego panie kontra panowie (niedżentelmeńsko wygrali panowie) oraz do poznania
najstarszego i najmłodszego uczestnika rajdu. Najbardziej wiekowy rowerzysta miał 79 lat, a najmłodszy
aktywnie jadący zaledwie 5 lat.  
Po zrobieniu pamiątkowej fotografii rowerzyści wyruszyli w kierunku Winnicy koło Kluczewa, gdzie czekała
na nich kolejna atrakcja. Tu w winnych piwnicach hrabiego Czarneckiego każdy mógł skosztować wiekowego
wina, wykopanego ponoć w gruzów zabudowań winnicy. - To tu do II wojny światowej znajdowała się winnica
Czarneckich i tu hrabia Zygmunt Czarnecki przechowywał najwspanialsze trunki – opowiadał uczestnikom rajdu
M. Ratajczak.
Z Winnicy pełni wrażeń rowerzyści wrócili przez Siekowo i Siekówko do Przemętu, gdzie odwiedzili jeszcze
uczestników trwającego w tym czasie festynu „Radość za Grosik”.
Rajd zakończono w wyśmienitych humorach i oczywiście już planowano kolejną wyprawę, która we wrześniu
tego roku.


Zobacz GALERIĘ.

Duże zdjęcie grupowe - kliknij